Sekcja wspinaczkowa (21)

No, wczoraj to się działo! Co prawda Hipcia nie czuła się najlepiej (ale potem z czasem jej przeszło), ale się działo. Głównym aktorem (niekoniecznie pozytywnym) byłem ja.

Na rozgrzewkę prowadzenie na pionach, potem masakrowanie się na BW, potem, na sam koniec, dorżnięcie na rzeźbie. Tyle razy, ile wczoraj, w życiu nie leciałem. Zaliczyłem łącznie z pięć lotów, w tym cztery na BW (jeden na wędkę – wahadło) i jeden na rzeźbie. Plusem jest to, że jakoś minął mi podświadomy strach przed lotem z wyjścia z przewiechy na BW. Hipcia tylko pytała, czy akurat dziś (w kontekście jej samopoczucia) musiałem sobie to testować.

Pod koniec otwierała mi się łapa nawet na klamach, takich po łokieć, a w domu miałem problem z trzymaniem śrubokręta, więc można założyć, że trening był udany.

A teraz przerwa w łojeniu na co najmniej 25 dni. Norwegia już na nas czeka!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ścianka, Sekcja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>