Sekcja wspinaczkowa (15)

W związku z przerwą świąteczną kolejne zajęcia odrabialiśmy w weekend. Cel znów ten sam, co ostatnio – trudne drogi, długie ruchy. Dostaliśmy też „w prezencie” nową drogę – również, jak w czwartek, VI.1. Mimo że wycena ta sama, to wydała mi się łatwiejsza; może to kwestia tego, że chwyty były wyraźniejsze i nie wymuszały szukania patentu.

Hipcia miała trochę gorzej niż ja, bo do chwytów, które ja miałem w zasięgu, ona musiała kombinować, szczególnie jeśli chodzi o fragment wychodzący z przewieszenia w pion. Co ja mogę poradzić? Ani patentu nie podpowiem, mogę tylko trzymać linę i asekurować. Sam zresztą też się nie popisałem, zrobienie całości w ciągu jest nadal poza moim zasięgiem.

Po wszystkim, korzystając z relatywnie wczesnej godziny, zostaliśmy jeszcze na chwilę. „Chwila” była raczej krótka, bo siły brakowało, a zmęczone dłonie już nawet nie chciały trzymać

Rano, w niedzielę, okazało się, że czwartek i sobota dały porządnie w dupę. Ilość miejsc, które odzywały się po wysiłku, zdumiewała, wynika z tego, że nawet te kilkukrotne wejście na ścianę dało efekt… i da, pod warunkiem porządnego resta ;) Póki co jeszcze jesteśmy na etapie, w którym postępy są widoczne z dnia na dzień. Hipcia mi dziś z dumą zaprezentowała swój rekord w podciągnięciach ;)

A na deser mały film. W poniedziałek przychodzą pierwsze zakupy pod tatrzańskie wypady… zakładając że nic nam nie przeszkodzi w kursie taternickim. Jeśli nie, to może już we wrześniu… droga nie ta, jak na filmie, ale góry te same.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ścianka, Sekcja, Z filmem. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>