Nie buła zdobi człowieka, czyli o ściankowych obserwacjach

Im dłużej człowiek patrzy, tym więcej widzi. A im dłużej patrzy, jak ludzie się wspinają, tym bardziej rozróżnia, tych, którzy lekko jak pająk od tych, którzy „Hej tam, szlachta, kto żyw daje z buły”. Dodatkowo jeszcze, regularnie chodząc, widzimy innych „regularnych”, co pozwala ich sobie posegregować w podgrupy.

Wiele radości, szczególnie nam, raczej mniej niż bardziej spakowanym jednostkom, dostarcza widok bularza, któremu nagle przypadło w udziale wspiąć się na drogę, która wymaga więcej niż naładowanych przedramion. A już miło się robi, gdy taki oto przy drugiej-trzeciej wpince nagle kończy i stwierdza, że droga jest za trudna. A w ogóle zabawnie się robi, gdy coś mówi o wycenie, która jest zdecydowanie za niska. Szczególnie, że drogi z „tego” zakresu należą do grupy, którą prowadziliśmy już miesiąc lub dwa temu, po zaledwie dwóch miesiącach treningów i nie wymagają siły (bo i z nas wtedy były wyjątkowe słabizny).

Takie sobie obserwacje radują biednego człowieka, który przymierzając się do BigWalla nie myśli „którą?” tylko „ile bloków”. Swoją drogą, poprowadzone w przewieszce drogi, nie są szczytem wyrafinowania. Stopień czy półtora idzie w górę tylko dlatego, że droga jest przewieszona, nawet jeśli prowadzi po klamach po pachy. I łatwo tam o coś, co już nie raz i nie dwa widzieliśmy, że zawodnik bierze głęboki oddech i leci po tych klamach, jak po drabinie, skręcając się tylko wtedy, gdy sobie przypomni, że coś tam ktoś kiedyś o tym mówił. I że podobno łatwiej.

Że co? Że nieładnie się cieszyć cudzym nieszczęściem? Ależ oni wszyscy są szczęśliwi! A że jakaś tam droga ma za niską wycenę, to już niczyj problem…

No, doładowaliśmy się psychicznie, teraz czas na konkrety, czyli podsumowanie działalności z weekendu. A mimo że w sobotę było lekko, a w niedzielę mocniej, a krótko, to jednak sukcesy jakieś były. Hipcia poprawiła swoje osiągi na rzeźbie i BigWallu (top z jednym blokiem), wyrównała kilka innych wyników, mi udało się poprowadzić jedną z ostatnich dróg z listy „Wycena poniżej VI”; pozostały na niej tylko dwie, z jedną niewiele brakowało. Ponadto JKW przyznała, że na takiej jednej drodze, co bloki trzeba brac było, brała blok tylko dlatego, że nie miała koncepcji, a nie dlatego, że łapka puszczała. Buła rośnie… Hipcia w stronę pierwszych akapitów pewnie nie pójdzie, ale ja muszę uważać.

Największymi sukcesami pozostają: nowa droga na BW (jeszcze nie w ciągu) oraz przewędkowana VI+ (w pionie), która jeszcze niedawno kończyła się na wysokości drugiej wpinki. Teraz poszedłem ja, zrezygnowałem w połowie, całość zrobiła Hipcia i wskazała mi dwa miejsca, których nie widziałem, po czym i mi udało się dotrzeć na szczyt. Teraz czekamy na pierwsze przejście TR w ciągu. Otworzyliśmy jeszcze jedną VI+ (przewieszka), tzn. ja wchodziłem, Hipcia, ze względu na skórę na dłoniach odpuściła. Z tym, że bardziej cieszy jednak ta w pionie. Przewieszona to tylko test dla mocnych palców, nie dla równowagi.

W domu jeszcze, dla świętego spokoju, dokatowaliśmy się podciągając na drążku, tu też padły kolejne rekordy. Dawno tak nie ćwiczyliśmy (a jeśli tak to z podpórką), więc podciągnięcia bez podpórki pokazały, jaki siłowy postęp zrobiliśmy.

Rozwój trwa, radość rośnie. Buła też.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ścianka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>