Chorujemy… nagłe ozdrowienie i pierwszy test

W sobotę tydzień temu poszliśmy na ściankę. Wzbraniałem się wszystkimi czterema łapami, bo nie było mocy w narodzie, kręciło mi się w głowie i ogólnie było do dupy. Gdy się rozruszałem i krążenie odrobinę wzrosło, nawet jakoś to szło, ale nadal niepewnie. Hipcia oczywiście narzekała, że symuluje, bo po wszystkim miałem nawet moc na buldery…

Moc miałem. Do wyjścia. W domu – zupełna dętka, niedziela cała przeleżana w łóżku, poniedziałek – zwolnienie na tydzień. Do piątku żyłem według scenariusza: do szesnastej (od północy) śpię, potem jakoś się ogarniam, Hipcia wraca, zaczynam reagować na świat dookoła i jakoś wracam do życia. Nawet się cieszyłem, gdy dostałem zwolnienie, bo myślałem, że na komputerze kilka spraw załatwię – kicha. Jedyne, co mogłem, to w chwilach przypływu mocy unieść się na łokciu i przerzucić kilka stron w internecie. Na szczęście czas aktywności powoli się wydłużał, w piątek dostałem inne lekarstwo i moc wróciła.

Dziś testowo wyskoczyliśmy na wieczór na Obozową. Same sukcesy: Hipcia prowadzi drogi, kończy buldery, ja też tam coś do listy dorzuciłem… Aż się chce jechać jutro!

A po poniższym filmie aż się chce rzucić wszystko i jechać w Tatry.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ścianka, Z filmem. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>